Dziś imieniny:  Janusza, Marii, Reginy  |  Jesteś 75 tys. + 2854 gościem na stronie   |   21-11-2017  
baner
ramka
 
Artykul z Gazety Wojciechowskiej - Warto spróbować agroturystyki.

W 2001 roku urodził się nam syn Michał, który stał się przyczyną naszej działalności agroturystycznej. Mieszkaliśmy za Łodzią. Po urodzeniu dziecka pomagała, nam mama, która "zasugerowała" nam, że lepie byłoby gdybyśmy przeprowadzili się bliżej Lublina (pochodzę, właśnie z Lublina), czyli bliżej "Babci Michała" Zapewne myślała raczej o mieszkaniu w bloku, ale z braku funduszy i chęci, stać nas było na domek poza Lublinem. Po wielu staraniach mężowi udało się, w toalecie, bo tam przychodzą do głowy najlepsze pomysły, znaleźć ogłoszenie o sprzedaży młyna.
Tak oto przypadkowo staliśmy się właścicielami młyna w Nowym Gaju. Normalnemu człowiekowi taka ruina nie jest do niczego potrzebna, ale że nam się bardzo spodobała musieliśmy wymyśleć do czego może służyć. Naturalnym skojarzeniem była myśl, aby wykorzystać walory okolicy oraz bliskość Nałęczowa i Lublina. Dzisiaj już nieco zatarły się wspomnienia o stanie zabrudzenia i ogromnej pracy do wykonania.
Nie ma się co dziwić, młyn stał kilka lat nieczynny, a poza tym nigdy nie służył jako budynek mieszkalny. Do dzisiaj pamiętam, że z dziesięciu okien zebrałam sześć wiader pajęczyn i wynieśliśmy kilka ton zboża i otrąb.
Oczywiście z konieczności, po czterech miesiącach samodzielnie robionego remontu, wprowadziliśmy się do częściowo wykończonego młyna. Większość prac robi mój mąż Grzegorz, a reszta rodziny pomaga z doskoku. W międzyczasie okazało się, że młyn jest związany z historią mojej rodziny.
Brat mojej Babci Hipolit Szpotakowski, który mieszkał w Nałęczowie, był zaręczony z córką Samonka - właściciela młyna, Zofią Samonków. Niestety panna zakochała się w innym i zerwała zaręczyny, a dziadek Hipolit popełnił samobójstwo.
Podejrzewamy, że jego duch mieszka w młynie.
W związku z tą historią młyn nosi jego imię.
Nasze plany agroturystyczne rozwijają się w miarę postępów remontu. W tej chwili mamy dwa pokoje dla 5 osób. Dzięki radom Pani Danuty Czernieć, która je obejrzała jeszcze przed wykończeniem, uniknęliśmy wielu błędów i przeróbek. Chcemy jeszcze wynajmować następne dwa pokoje, ale dopiero po wyremontowaniu części młyna jako mieszkania dla nas.
Pokoje wynajmujemy od roku. Zaczęliśmy od "Kowali", którzy przynieśli nam szczęście. Ten sezon był dla nas bardzo udany, całe lato mieliśmy gości. Głównie dzięki stronie internetowej www.agroturystyka.pl. 90% gości widziało naszą ofertę w internecie i zachęceni informacjami, które tam się znajdują, przyjeżdżali do nas :na dłużej.
Przynależność do Lubelskiego Stowarzyszenia Agroturystycznego bardzo ułatwia nam reklamę. Nie bez znaczenia jest też "poczta pantoflowa". Oczywiście ważna jest też jakość i zakres oferty. Ponieważ od ponad 15 lat zbieramy z mężem minerały, mąż zrealizował marzenie swojego życia, czyli stworzył muzeum minerałów.
Pomysł ten przypadł bardzo do gustu gościom. Przyjeżdżają do nas nie tylko osoby indywidualne, ale i wycieczki szkolne. Mąż prowadzi lekcje dla szkół, pokazy wybuchów wulkanów. Młodzież chętnie płucze złoto. Co prawda wszyscy znajdują tylko przypominający złoto piryt, ale emocje są wielkie i każdy płukacz otrzymuje certyfikat stwierdzający jego umiejętności. Zabawa wspaniała, wspomnienia pozostają na długo.
Staram się też, aby kuchnia była urozmaicona, smaczna i dopasowana do gustów odwiedzających nas gości. Uzupełnieniem oferty są kuligi i ogniska.
Chyba z powodu niepowtarzalnej atmosfery i serca, z jakim podchodzimy do agroturystyki zostaliśmy zgłoszeni do ogólnopolskiego konkursu "Zielone Lato 2005", i ku naszemu wielkiemu zdumieniu zdobyliśmy pierwsze miejsce w kategorii "Turystyka Wiejska".
Za tę nagrodę musimy podziękować naszym gościom, ich opinie były brane pod uwagę, Pani Danusi Czernieć i Panu Wiesławowi Czerniecowi, którzy nas wspierają radą i pomocą.
Z powodu otrzymania tejże nagrody odbyło się u nas zakończenie sezonu agroturystycznego i otrzymaliśmy gratulacje i dyplomy. W takiej chwili zapomina się o połamanych paznokciach w czasie remontu, o bolącym kręgosłupie i o znajomych pukających się w czoło, patrzących z politowaniem na nasze wysiłki.
Gmina Wojciechów i jej mieszkańcy mają szczęście, że władze gminy wspierają rozwój agroturystyki. Istnieje, też możliwość uzyskania dofinansowania ze środków Unii Europejskiej, warto skorzystać, bo są to niemałe kwoty.
Pracownicy Lubelskiego Stowarzyszenia Agroturystycznego służą pomocą przy opracowywaniu i wypełnianiu wniosków.
Biorąc pod uwagę nasze doświadczenia możemy z czystym sumieniem polecić mieszkańcom gminy agroturystykę jako sposób dodatkowego zarobku.
 
ramka
ramka
  Chemin © Kontakt  /  Księga Gości  /  Logowanie
  Do Góry  
 
ramka